niedziela, 14 lutego 2021

"Port nad zatoką" - Magdalena Majcher


Autor: Magdalena Majcher
Tytuł: Port nad zatoką
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 17.09.2020
Liczba stron: 400
Ocena: 7/10

Bardzo często na moim blogu gości literatura kobieca. Tym razem po raz pierwszy sięgnęłam po powieść napisaną przez Magdalenę Mąjcher. Po raz kolejny natomiast przeczytałam historię poruszającą temat śmierci. Miała mnie ona wzruszyć, ale znowu zabrakło w niej opisów, które zagrałyby na moich emocjach. To życiowa opowieść, bardzo realistyczna i także smutna. Bohaterką jest tu kobieta po czterdziestce. Niektórzy myślą, że ten wiek nie jest idealny na zmiany, że to czas, kiedy ma się już wszystko poukładane. Jednak pamiętajmy, że los może z nas zadrwić w każdej chwili, a my czasami możemy zostać zmuszeni do tego, by postawić wszystko na jedną kartę i musieć ponownie na nowo odnaleźć sens swego istnienia oraz radość z każdego przeżytego dnia. I nasza metryka urodzenia naprawdę nie ma nic do tego. Opowieść ta obala także mit, że nie można wchodzić dwa razy do tej samej rzeki i że warto ratować swoje małżeństwo. Jaki będzie tego finał, tego jednak nie wie nikt, ale warto ryzykować i dać sobie szansę na szczęście.

Przemyślenia na temat sensu życia towarzyszą mi dość często. Takie już mam filozoficzne usposobienie. Z pewnością dlatego też zazwyczaj sięgam po problematyczne książki, nierzadko poruszające temat straty bliskiej osoby. Jednak nie wszystkie do końca spełniają moje oczekiwania. I chociaż Port nad zatoką w przeważającej części jest nostalgiczną historią to jego lektura nie zmusza do głębszych przemyśleń. Powieść czyta się dobrze, ale jej przekaz emanuje spokojem i nie pozwala odczuć całym sobą uczuć bohaterki. Nie pozwala wejść mentalnie w jej skórę. Nie oznacza to jednak, że to zła książka. Bolesna, ale spokojna, z jednej strony pozbawia złudzeń, z drugiej - daje nadzieję na odnalezienie szczęścia i własnego miejsca na świecie. 

"Ten rok był dla niej najtrudniejszy ze wszystkich, ale czegoś ją nauczył - że nade wszystko trzeba cieszyć się życiem i każdym kolejnym dniem."

Adrianna to dojrzała kobieta, która po krótkiej separacji z mężem na nowo odkrywa w sobie uczucie do niego. Jednak los jej nie oszczędza. Zabiera jej ukochanego szybko i brutalnie. Czy kobiecie uda się podnieść po tej ogromnej stracie? Do tego dochodzą kłopoty z dorosłą córką i brak swojego miejsca na ziemi. Czy przeprowadzka do urokliwego Helu pozwoli na odnalezienie spokoju i zapomnienie o okropnej przeszłości? Nie jest łatwo żyć samemu po stracie drugiej połówki, zwłaszcza po stracie tak szybkiej i przedwczesnej oraz niespodziewanej. Jednak w takich sytuacjach naszym sprzymierzeńcem jest czas. Adrianna zrozumie, że może jeszcze być szczęśliwa, ale droga do tej pewności nie będzie wcale taka łatwa. Pozwoli sobie także na rozbudzenie swego serca i zapała uczuciem do innego mężczyzny. Okaże się także, że happy end ma różne oblicza, niekoniecznie takie jak początkowo się spodziewamy. Jej historia jest dość interesująca i warto ją poznać.

Muszę pochwalić wydawnictwo za jakość i sposób wydania tej książki. Największym plusem w tej kwestii jest duża czcionka, która nie męczy wzroku podczas czytania. Rozdziały są dość długie, ale jeśli wolicie krótsze, ich niekorzystną dla was objętość zrekompensuje wam przystępny dla każdego czytelnika styl pisania autorki. Tę powieść można określić także jako powieść drogi, gdyż bohaterka szuka sposobu na swoje życie. My możemy obserwować jej poczynania, a przy okazji także lepiej poznać miasto Hel i jego uroki. Autorka poświeciła sporo uwagi jego zaletom i topografii. Lubię takie fabularne wstawki mające odzwierciedlenie w rzeczywistości, bowiem poszerzają one moja wiedzę i rozbudzają zainteresowanie nowymi tematami.

Port nad zatoką to powieść, która obnaża smutniejszą i okrutniejszą stronę życia. Opowieść o kobiecie doświadczonej przez los nie pozostaje do końca czytelnikowi obojętne. Rzeczywistość przedstawiona w książce nie jest barwna, ani zabawna, lecz mimo wszystko niesie ze sobą nadzieję na lepsze dni. Jeśli lubicie literaturę obyczajową i historie, które nic nie upiększają, na pewno ta powieść się wam spodoba. 

"Port nad zatoką" i inne książki z działu literatura kobieca znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

wtorek, 9 lutego 2021

"Na zawsze, ale z przerwą" - Taylor Jenkins Reid

 

Autor: Taylor Jenkins Reid
Tytuł: Na zawsze, ale z przerwą
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 02.09.2020
Liczba stron: 352
Ocena: 7,5/10

Nigdy nie wiemy na jak długo los obdaruje nas szczęściem. Jego nieprzewidywalność i okrutność bywa zatrważająca. Dostajemy coś lub spotykamy na naszej drodze kogoś, by po niedługim czasie brutalnie go stracić. To już kolejna książka na moim blogu w nostalgicznym klimacie, która powinna wzruszyć i rozedrzeć serce na pół. Czy Na zawsze, ale z przerwą jest taką właśnie historią? Mimo, iż porusza temat śmierci i ostatecznego rozstania, czyta się ją ze spokojem i zrozumieniem. Może już nie jestem wrażliwa na tego typu literaturę... Wciąż tęsknie do historii wyciskających łzy. Jednak jedno muszę przyznać - ta powieść pozwala uwierzyć w miłość i w sens życia mimo bólu i jego niesprawiedliwości. Uświadamia, że mimo wszelkich planów może zdarzyć się coś, co je całkowicie przekreśli. Bywają to sprawy nastrajające optymistyczne, ale zbyt często są to wydarzenia nieszczęśliwie, pozbawiające życiowej radości. Taka właśnie sytuacja nagle dopadła i przekreśliła szczęście bohaterki tej powieści.

Książki dla kobiet to nie tylko romanse. Mamy oczywiście prawo zaklasyfikować do niej po prostu książki o miłości dwojga ludzi. Powieść tę bez wątpienia można za taką uznać. Osobiście nie lubię mdłych i sztampowych romansów, którymi jest naszpikowany rynek wydawniczy. Przy poznawaniu historii opisanej w Na zawsze, ale z przerwą nie miałam ochoty przewracać oczami, ani przez chwilę nie chciałam też odłożyć jej na półkę przed przeczytaniem ostatniej strony. I to bardzo dobrze o niej świadczy. 

Ciekawe jest też to, że to debiutancka powieść autorki Daisy Jones & The Six oraz Siedmiu mężów Evelyn Hugo. Żadnej z nich nie czytałam, a do sięgnięcia po recenzowaną powieść nie zachęciła mnie ta reklama, ale po prostu jej intrygujący opis, zapowiadający niebanalną i wartościową opowieść o uczuciach i życiowych zmaganiach protagonistki. Ból po stracie najbliższej osoby jest niemożliwy do wytrzymania. Niestety może dosięgnąć każdego z nas - oby tak się nie stało! W jednej chwili możemy się zakochać, ale w jednej chwili możemy także umrzeć. Brr... Takie są reali życia i takie są realia tej książki.

"W moim sercu zieje wielka dziura. Kiedy żyłeś, czasem leżałam, nie śpiąc w nocy, i słuchałam twojego chrapania. Nie mogłam uwierzyć, że miałam tyle szczęścia, ze cię znalazłam. (...)"

Elsie Porter jest dwudziestokilkulatką, która wiedzie samodzielne i czasami samotne życie. Codzienną rutynę kobiety przerywa poznanie Bena. Szybko okazuje się, że to mężczyzna jej życia. Jednak los zakpił sobie z ich uczucia, bowiem wkrótce rozdziela ich śmierć. Jak Elsie poradzi sobie z tą niewyobrażalną stratą? Czy odnajdzie jeszcze sens życia na świecie, w sytuacji, gdy zabrakło w nim jej prawdziwej miłości? Będziemy obserwowali zmagania Elsie z żałobą, ale także rozwój pięknego uczucia, którego doświadczyła. Zrozumiemy, że warto żyć chwilą i czasami też zupełnie poddać się głosowi serca. Co prawda nie wylałam morza łez czytając zmagania protagonistki, nie czułam całą sobą emocji bohaterki, ale cieszę się, że mogłam poznać jej historię, bo na swój sposób jest wartościowa i także wyjątkowa.

Historia jest przeplatana czasowo. Rozdziały są napisane z perspektywy przed śmiercią Bena i z tej po jego odejściu. Chociaż początkowo można się nieco w tym pogubić, to jednak taki zabieg ma swój urok. Przyznam, że niezbyt często spotykam się z takimi rozwiązaniami, ale jest to naprawdę ciekawy sposób na poprowadzenie fabuły. Powieść jest interesująca i porusza trudne tematy. Z żałobą zmaga się wiele osób, możemy w osobie Elsie dostrzec kobietę, która mimo młodego wieku przeżyła bardzo wiele i uświadomić sobie, że każde nieszczęście można pokonać. Bardzo ciekawy jest też kontrast pomiędzy chwilami radości w jej życiu, a tymi nieszczęśliwymi. Takie przedstawienie jej przeżyć potęguje stratę, którą przeżyła i nadaje całej opowieści głębszego przekazu. 

Na zawsze, ale z przerwą to historia o pięknej, lecz straconej miłości. Druzgoczące przeżycia Elsie dotykają naszych serc i sprawiają, ze kochamy życie jeszcze bardziej. Zachęcają do docenienia i pielęgnowania wszystkich chwil szczęścia, bo nie wiadomo, kiedy można je stracić. 

"Na zawsze, ale z przerwą" i inne książki dla kobiet znajdziecie w ksiegarni internetowej selkar.pl.

wtorek, 2 lutego 2021

"Nas dwoje" - Holly Miller

Autor: Holly Miller
Tytuł: Nas dwoje
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 28.10.2020
Liczba stron: 480
Ocena: 7/10
 
Tęsknię za fascynującymi powieściami miłosnymi. Jestem fanką historii napisanych przez Nicholasa Sparksa, a adaptacja jego książki pod tytułem Jesienna miłość (film Szkoła uczuć) do dzisiaj jest moim ulubionym filmem. W książce autorstwa Holly Miller pokładałam wielkie nadzieje. Cieszyłam się, że oto właśnie trafiłam na opowieść, która poruszy moim sercem. Czy tak się stało? Pomimo zachwycającego opisu wydawcy i zapewnienia na czwartej stronie okładki, że jest to "najpiękniejsza i najsmutniejsza powieść" minionego roku, muszę ostudzić nieco emocje, które to zdanie może wywołać także u was. Świetny pomysł na fabułę nie wystarczył, gdyż przebija się przez nią także zwyczajność i muszę przyznać, że podczas czytania ciężko było uronić choćby jedną łzę. Jednakże temat tu poruszony jest bolesny, a cała historia naprawdę poruszająca, dlatego warto ją poznać mimo jej niedoskonałości. Nadmienię jeszcze, że to debiut literacki, który robi wrażenie i wyróżnia się na tle innych książek, a osoby szukające niecodziennych przypadłości lub darów, odnajdą tu coś dla siebie.

Gdybym oceniała książkę Nas Dwoje tylko po okładce i opisie bez wahania zaklasyfikowałabym ją do grupy książki new adult. Jednak po zapoznaniu się z jej treścią, można nad tym polemizować, chociażby z tego względu, że jej bohaterowie są już po trzydziestce. Jednak nie to jest tu najważniejsze. Zatem co? Otóż najważniejsza jest fabuła, która nie okazuje się szablonowa, bowiem dotyka sfery tajemniczej i niezbadanej, a wręcz niewytłumaczalnej naukowo - ludzkich snów i przewidywania przyszłości. Temat ten postrzegam jako mocno intrygujący. Uwielbiam książki wykraczające poza granice umysłu, dotykające dziwnych okoliczności. Autorka trafiła z pomysłem na fabułę, jednak całość nie do końca była dla mnie zadowalająca. Momentami zwykłe sceny przyćmiewały oryginalność tej książki i sprawiały, że stawała się ona zwyczajna i zbyt przeciągana. To należy do jej głównych wad, a teraz skupmy się nieco na szczegółach tego wielostronicowego tekstu i jego protagonistach.

Joel to mężczyzna, który podoba się kobietom, jednak ze względu na męczące go sny i ich destrukcyjny wpływ na jego życie nie może ułożyć sobie życia z żadną z nich. Postanawia, że już nigdy się nie zakocha. Jednak pewnego dnia w kawiarni poznaje Callie - kobietę, z którą szybko nawiązuje nic porozumienia. Mimo strachu przed przyszłością pozwala rozwinąć się temu nagłemu uczuciu, ale czy będzie to dla nich decyzja? Czy razem mogą być szczęśliwi? Ich relacja rozwija się powoli, ale jest odzwierciedleniem czystej, prawdziwej i pasjonujące miłości. Niestety los niekiedy ma inne plany i nic nie układa się tak jakbyśmy chcieli... Ta historia jest także dowodem na to, że można odnaleźć szczęście, nawet jeśli poświęca się coś, na czym nam bardzo zależy. Autorka rozciągnęła ją mocno w czasie, pokazując przyszłość bohaterów. To wszystko nastraja refleksyjne, gdyż dotyka przemijania, straty, śmiertelności i wyrzeczeń. Jest bolesna, ale posiada jasne punkty i mimo wszystko kładzie nacisk na wdzięczność i radość za to, co przeżyliśmy. I to doceniam w niej najbardziej.

Historia została napisana z punktu widzenia dwójki głównych bohaterów. Oczywiście pozwala nam to lepiej zrozumieć ich sytuację i postępowanie, ale czasami wprowadza też nieco chaosu. Ogólnie pojawiały się w powieści momenty nieuporządkowane i zastanawiające czytelnika swoją zasadnością i sensem, ale nie było ich aż tak wiele, iż mogłyby znacząco wpłynąć na komfort czytania. Autorka poświęciła także większą uwagę więziom rodzinnym, co bardzo mi się spodobało. Relacja miłosna zaś była nieco wyidealizowana, ale biorąc pod uwagę dalsze losy bohaterów, można zrozumieć taki sposób  jej przedstawienia. Trzeba przyznać, że historia ta miała wielki potencjał, ale niestety mocno mnie nie zachwyciła, chociaż czytało się ją dość dobrze.

Nas dwoje to powieść dotykająca poważnych i niezwykłych tematów. Bolesna, romantyczna, ale niestety niezbyt porywająca. Uświadamia, ile człowiek może poświecić w imię miłości. Wykracza poza granice realizmu, podkreśla piękno uczuć, nie jest barwna, kolorowa, ani przebojowa, ale mimo to wyróżniająca się spośród innych.

"Nas dwoje" i inne książki new adult znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

poniedziałek, 11 stycznia 2021

"Pójdziesz ze mną?" - Konrad Reznowicz

Autor: Konrad Reznowicz
Tytuł: Pójdziesz ze mną? 
Wydawnictwo: Oficynka
Data wydania: 09.11.2020
Liczba stron: 300
Ocena: 4,5/10

Bez wątpienia seks jest tematem, który w ostatnim czasie coraz częściej wykorzystują autorzy w swoich powieściach. Książki erotyczne mają wiele fanów, nawet te, które zostały napisane nie najlepiej. Muszę przyznać, że Pójdziesz ze mną? to powieść zaskakująca. Po przeczytaniu jej opisu nie spodziewałam się tego, co znalazłam w środku. Czy się rozczarowałam? Niestety tak. Pomimo tego, że czytało się ją szybko, to nie umiem należycie docenić pracy autora. Zastanawiając się nad fabułą można odczytać z niej jakiś sens, jednak uznać za wartościową i relaksująca trudno. Chociaż jeśli ktoś lubuje się w takich dziwacznych i szybkich historiach, tę może odebrać jako odpowiednią dla siebie. Co autor chciał nam przekazać pisząc te opowieść? Coś o samotności, ale paradoksalnie bohater wcale taki samotny nie był. Na pewno jednak był raczej uzależniony seksu. Po prostu nimfoman i desperat. W dalszej części napisze trochę więcej o tym, jakie uczucia może wywoływać u czytelników swoim sposobem bycia i całokształtem. 
 
Jakie są dzisiejsze czasy? (Oczywiście nie chodzi mi tu o pandemię koronawirusa.) Z pewnością świat, w którym żyliśmy przed 2020 roku charakteryzował się wolnością i wyzwoleniem. Trochę ubolewam nad tym, że w niektórych powieściach erotycznych seks zazwyczaj jest pozbawiony tej romantycznej strony, sprowadzając jego meritum do zaspokojenia swoich potrzeb. Chęć bliskości seksualnej ma wiele aspektów i przyczyn. Jedną z nich jest samotność i dowartościowywanie się. Tą ścieżką zaczął podążać autor, jednak napotkał na niej zbyt wiele przeszkód, by jego powieść uznać za bardzo dobrą. Jedną z nich jest niewłaściwa w moim odbiorze kreacja głównego bohatera. 
 
"Pierwszemu orgazmowi nie towarzyszyła euforia, raczej zaskoczenie, że to już, że wystarczy trochę potrzeć i nagle z fiuta coś wytryska i na dodatek jest takie przyjemne. To jeden z momentów, kiedy stawiasz pierwszy krok ku dojrzałości. Nagle okazuje się, że fiut służy nie tylko do sikania, ale może też dać dużą przyjemność, rozładować stresy, których nie brakuje już w gimnazjum."
 
Konrad wiedzie studenckie życie. Niestety (?) mając dwadzieścia jeden lat nadal zostaje prawiczkiem. W końcu postanawia się przełamać i skorzystać z usług prostytutki. W dalszej części historii nie trudno zauważyć, że seks staje się dla niego naglącą potrzebą. Na każdej imprezie, na której się pojawi musi dojść do stosunku pomiędzy nim i... tak naprawdę jakąkolwiek dziewczyną, nawet jeśli ma ona już chłopaka. Co prawda w końcu mężczyzna spotyka niby tę jedyną, ale nie na długo... Konrad ma skłonności do depresyjnych myśli i nadużywania seksu. Co przyniesie mu to wybuchowe zestawienie? Na pewno jego życie nie jest samotne, jednak ta samotność czai się w jego sercu i w jego głowie. Dopiero pisząc ten fragment recenzji uświadomiłam sobie, że jednak przekaz autora tak zupełnie nie jest pozbawiony sensu. Książka ma zatem także kilka plusów. Zostawmy sobie je na koniec.

Wulgarne opisy, sceny seksu w większości rozdziałów i przemyślenia bohatera na jego temat w każdym, to trochę za dużo nawet, jak na mocnego erotyka. Nie potrafiłam polubić protagonisty. Może gdyby autor przedstawił jego problem w inny sposób, umiałabym zdobyć się na współczucie z powodu sytuacji życiowej protagonisty. Miał on wiele partnerek seksualnych, te zbliżenia były spontaniczne i pozbawione myślenia. Lubię, gdy w takich scenach autorzy wspominają o zabezpieczeniu i udowadniają, że rozsądek może wygra z żądzą. Tu niestety zabrakło go w niektórych przypadkach. Konrada dosięgła jednak niebywała tragedia i po tym wydarzeniu stałam się w stosunku do niego bardziej empatyczna. Największy plus tej książki to krótkie rozdziały i całkiem dobry styl autora (pomijając zbyt dosadne i przesadne opisy erotyczne), dzięki czemu książkę można przeczytać w ekspresowym tempie. Potrafię docenić także niektóre przemyślenia bohatera, jego zamiłowanie do muzyki i pewnego rodzaju niezależność, dlatego oceniłam powieść nie tak całkiem najgorzej. Myślę, że znajdzie ona kilku swoich fanów. 

Pójdziesz ze mną? to specyficzna powieść o zagubionym w życiu mężczyźnie. Ma swoją głęboko ukrytą wartość, jednak całokształt pozostawia trochę do życzenia. Jest to nietypowa powieść, w której sceny erotyczne biorą górę nad resztą treści. Polecam ją zatem czytelnikom szukających tego typu wrażeń.
 
Za możliwość zrecenzowania książki, dziękuję wydawnictwu Oficynka. 



środa, 30 grudnia 2020

"Szczęście przy kominku" - Gabriela Gargaś

 Autor: Gabriela Gargaś
Tytuł: Szczęście przy kominku
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 28.10.2019
Liczba stron: 344
Ocena: 7,5/10
 
Święta to magiczny czas. Czas bliskości, zrozumienia i miłości. Jak go przedłużyć? Wystarczy mieć otwarte serce i obdarowywać dobrocią innych. Mały, czuły gest potrafi zdziałać cuda. Można także na dłużej zatrzymać w sobie świąteczną atmosferę, czytając książki, których fabuła jest utrzymana w takim właśnie klimacie. Jedną z nich jest Szczęście przy kominku autorstwa Gabrieli Gargaś. Czy powieść ta pokrzepi nas także wtedy, gdy opadną emocje związane ze Świętami Bożego Narodzenia? Oczywiście, można przeczytać ją w dowolnym miesiącu w roku, a także tuż przed jego końcem. Jeśli macie ochotę na książkowe nowości lub te starsze opowieści (nie tylko o Świętach) księgarnia internetowa selkar.pl ma dla was mnóstwo propozycji. Najpierw jednak zachęcam do zapoznania się z moimi wrażeniami po przeczytaniu recenzowanej książki, które opiszę poniżej. 

Książki świąteczne czytam zazwyczaj w zimowych miesiącach w roku, ale nie tylko w grudniu. Szczęście przy kominku to opowieść niezwykle atmosferyczna nie tylko ze względu na fabułę związaną ze Świętami Bożego Narodzenia, ale także przez to, że jej bohaterowie spotykają się w klimatycznym antykwariacie, którego na próżno szukać pośród współczesnych zdyskontowanych księgarń. To magiczne miejsce sprawi, że zapragniemy się tam znaleźć, chociażby za pomocą naszej wyobraźni. Cudownie jest móc to zrobić i przeżywać emocje wywoływane czytaną powieścią. Gabriela Gargaś opisuje historie zwykłych ludzi, którzy zagubieni wśród zakręconych ścieżek życia, próbują odnaleźć prostą drogę ku szczęściu. Nie będzie to wcale łatwe, gdy wspomnienia i trudna przeszłość zostawia za nimi obłok trudny do rozdmuchania, a tym samym do zapomnienia i przezwyciężenia o swoich zmartwieniach. 
 
"Na niektóre rzeczy mamy wpływ, a na inne nie mamy żadnego. (...) Jak na to, czy pada deszcz, jest burza, wieje wiatr. Mamy za to wpływ na to, jak to wszystko będziemy przyjmować. Możemy tańczyć w deszczu i skakać po kałużach, i zachwycać się piorunami, które przecinają niebo. Nie miałaś żadnego wpływu na to, że twoje życie potoczyło się właśnie tak."

Bunia to dojrzała kobieta, która prowadzi "Antykwariat z książką i kawą". W jego murach spotyka się z klientami, którzy z ochotą tam przesiadują, popijając gorącą czekoladę i nierzadko wyjawiając właścicielce swoje kłopoty. Znajdzie się tam Laura, która jest świeżo upieczoną matką i niezbyt radzi sobie w tej życiowej roli. Antykwariat odwiedzi także Kuba, zrezygnowany mężczyzna szukający pomysłu na siebie, starający sobie poradzić po rozstaniu ze swoją prawie żoną. Bunia ma także syna Michała. Wychowuje on samotnie nastoletnią córkę. Czytając tę powieść poznamy także Igę i jej niezwykłą relację z Dziadziusiem, zniszczoną przez okrutną chorobę. Czy tych bohaterów połączy coś więcej niż odwiedziny w magicznym sklepiku przesiąkniętym świąteczną atmosferą. Czy Michał poradzi sobie z problemami dorastającej córki? Nawet przed Świętami protagonistów dosięgają trudności, a ich powaga staje się wówczas jeszcze bardziej nie do zniesienia. Jednak nadal mają oni szansę na szczęście. Autorka pokazuje nam, że przychodzi ono do człowieka nawet wtedy, gdy zupełnie się on tego nie spodziewa, co jest niezwykle pokrzepiające i nastraja nas do pozytywnego myślenia.

Szczęście przy kominku to przyjemna w czytaniu opowieść. Bohaterowie mają problemy, które mogą dopaść każdego z nas. Najbardziej przemawia do mojego serca relacja Igi z jej Dziadziusiem. To ona wprawiała mnie w refleksyjny nastrój. Ich problem każe złorzeczyć na niesprzyjający los, ale także docenić wzajemne uczucia pomiędzy bliskimi sobie osobami. W tej powieści przeszłość przeplata się z teraźniejszością, idealnie się uzupełniając i tworząc ciekawe w odbiorze historie zwykłych ludzi. Niekiedy jest smutno, innym razem komiczne i wesoło. Każda sytuacja ma swój cel i łatwy do odczytania wniosek dla przyszłości bohaterów. Autorka pisze interesująco, jej styl jest przyjemny w odbiorze. Warto zatopić się w lekturze i w ten sposób miło spędzić czas. Mimo, że prolog jest nieco chaotyczny to w dalszej części wszystko jest zrozumiałe i łatwo można zatopić myśli się w tej powieści.
 
Jeżeli szukacie nastrojowej opowieści - przesiąkniętej świątecznym aromatem, prawdziwej i nieprzesłodzonej, Szczęście przy kominku spełni wasze oczekiwania. Uwierzcie, że magia naprawdę istnieje i niech ta powieść będzie dla was na to dowodem. Gabriela Gargaś umie opowiadać poruszające i ważne życiowe kwestie - trzeba przyzna, że robi to naprawdę dobrze. 

"Szczęście przy kominku" i inne książki znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

sobota, 19 grudnia 2020

"Wigilijna przystań" - Sylwia Trojanowska

 Autor: Sylwia Trojanowska
Tytuł: Wigilijna przystań
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 28.10.2019
Liczba stron: 376
Ocena: 7,5/10
 
Grudzień to jeden z najgorętszych miesięcy w roku, pomimo niesprzyjającej aury panującej na zewnątrz. Bowiem wówczas ciepło rodzi się w naszych sercach i w naszych domach. Ten magiczny czas sprzyja zmianom na lepsze, pogodzeniu się, wybaczeniu i okazywaniu sobie najlepszych uczuć. Niestety nie każdy może mieć piękne Święta. Niektórzy spędzają je w samotności, inni - nawet wtedy z trudem zapominają o swoich codziennych problemach. Jednak przychodzi taki moment, że pragniemy szczęścia mimo wszystko, ale czasami, dopiero jakaś tragedia otwiera nam oczy i doprowadza do pojednania. Szczęście w nieszczęściu powiadają... I zazwyczaj mają rację. Czytając książki świąteczne możemy odczuć magię tego niezwykłego okresu i wzruszyć się. Czy Wigilijna przystań pozwala przeżyć takie literackie doznania? Ta opowieść jest przepełniona wyjątkową atmosferą i nadzieją, ale także w ciekawy sposób odzwierciedla życie zwykłych ludzi i ich zmagania z przeszłymi i aktualnymi kłopotami. Z wielką radością i ciekawością poznawałam fantastyczną nadmorską miejscowość, ich mieszkańców oraz wewnętrzne rozterki im towarzyszące.

Brakuje mi białych Świat, dlatego cieszę się, że autorzy w takich książkach poświęcają uwagę magicznemu klimatowi grudniowego czasu i ze szczegółami opisują panującą wówczas aurę, nie zapominając o białym puchu sypiącym na nas z nieba. Cudownie jest usiąść w fotelu i czytając przenieść się - za pomocą pobudzonej poznawaną historią - wyobraźni, w niezwykle atmosferyczne miejsca. Dzięki temu odżywają w nas także wspomnienia i czujemy radość ze zbliżających się dni. Wigilijna przystań zabierze nas tam, gdzie mróz i śnieg nie opuszczają, a bohaterowie rozgrzewają się gorącym kakao z piankami. Czy do szczęścia potrzeba czegoś więcej? Oczywiście tak, ale chwile spokoju też są warte przeżycia i mogłyby trwać znacznie dłużej. Powieść ta obnaży pozory panujące w niektórych ważnych życiowych kwestiach, bo na przykład: czy tam, gdzie są pieniądze musi być szczęście i czy każdy alkoholik jest z góry na straconej pozycji? Dzięki niej zrozumiemy, jaka ważna jest empatia, akceptacja i pomoc drugiemu człowiekowi, jeśli widzimy, że rzeczywiście się stara i oczekuje od nas wsparcia.
 
Wraz z bohaterami Wigilijnej przystani przeniesiemy się do nadmorskiej miejscowości - Niechorza. Poznamy jej mieszkańców, których w różny sposób coś ze sobą łączy. Klaudia to młoda nauczycielka języka polskiego, kobieta z bogatego domu, która musi ukrywać przed rodzicami swoje uczucia względem pewnego mężczyzny. Jej ojciec Marcin i mama Jagoda prowadzą dochodowy biznes, jednak zatracają dla niego swoją miłość... Maja to ambitna uczennica Klaudii. Nastolatka ma nieciekawą sytuację rodzinną, jednak nadzieja na lepsze czasy i pozytywne zmiany wciąż się w niej tli. Bliżej poznamy także losy jej siostry - Iwony. Hilary natomiast to doświadczony latarnik, mający za sobą tajemniczą przeszłość. Malwina jest dojrzałą kobietą prowadzącą dom pomocy dla kobiet i ich dzieci. Można zatem zauważy, że bohaterów w tej powieści jest dość dużo, jednak autorka prowadzi nas przez ich historie w sposób, który nie pozwala się zagubić, dlatego koleje ich losów są dla nas zrozumiałe. Ponadto zgrabnie i logicznie połączyła ich ścieżki życiowe, dodając do fabuły nieco tajemniczości, związanej zwłaszcza z losem Hilarego i Malwiny. Przyjemnie było poznać tych protagonistów i razem z nimi czekać na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia.
 
Historia ta utrzymana jest oczywiście w świątecznym klimacie, więc nie brak w niej nawet śniegu. Znajdziemy w niej niezwykle pobudzający ciekawość czytelnika motyw tajemniczej przeszłości, wpływającej na teraźniejszość bohaterów. Autorka dużo uwagi poświęciła także ich stosunkom rodzinnym. Pojawił się tu też problem alkoholizmu, przedstawiony w świetle dającym nadzieję na uzdrowienie dotkniętym nim osobom i ich rodzinom. Poczytamy też o zakazanych uczuciach, sile miłości i przyjaźni. Książka poniekąd wydaje się całkiem zwykła, ale ma w sobie tę emocjonalną moc i magiczną aurę.  Jest podzielona na rozdziały imienne, które jednoznacznie wskazują z czyjej perspektywy widzimy daną część historii. Niekiedy potrzeba chwili zastanowienia, by w natłoku informacji i imion, odnaleźć właściwy sens danej sytuacji, ale następuje to szybko i po chwili znajdujemy się na właściwych torach opowieści.

Wigilijna przystań pozwala przeżyć białe Święta, zachęca by wrócić wspomnieniami do przeszłości i naprawić teraźniejszość. Propaguje zgodę, akceptację, miłość i zrozumienie dla wyborów innych osób. Pokazuje, że kolory życia bywają różne i czasami to tylko od nas zależy, czy zechcemy je rozjaśnić. To idealna powieść do przeczytania, siedząc przy kominku i popijając ciepłą herbatkę. 

"Wigilijną przystań" i inne książki świąteczne z najdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

wtorek, 8 grudnia 2020

"Pragnienia" - Ilona Gołębiewska

 

Autor: Ilona Gołębiewska 
Tytuł: Pragnienia
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 21.10.2020 
Liczba stron: 480
Ocena: 7, 5/10

Każda kolejna powieść, którą zdecyduję się przeczytać to dla mnie szansa na przeżycie niezapomnianych emocji. Uwielbiam stan, kiedy fabuła wciąga mnie do tego stopnia, iż moje myśli są całkowicie nią pochłonięte. Sięgając po Pragnienia miałam nadzieję, że to będzie niezapomniana historia. Czy się nie rozczarowałam? Jak zwykle na to pytanie nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony doceniam pomysł autorki na tę opowieść, z drugiej - zabrakło mi w niej nieco więcej emocji. Niemniej jednak z chęcią sięgnę także po inne książki Ilony Gołębiewskiej, gdyż jej dbałość o fabularne szczegóły mocno mnie zaintrygowała. Autorka ma w swoim dorobku literackim już dziesięć powieści, a ta była pierwszą z nich, którą przeczytałam. Przyznam, że był to bardzo dobry dla mnie debiut, nie wspaniały, nie z efektem wow, ale zadowalający.

Plany i poukładane życie mogą legnąć w gruzach dosłownie w jednej chwili. Każdy z nas jest świadomy kruchości naszego spokojnego życia, chociaż na co dzień raczej się o tym nie myśli. Dopiero jakieś trudne wydarzenie podkreśla wartość kolejnego przeżywanego spokojnie dnia, kolejnej zwykłej lecz szczęśliwej chwili. Uwielbiam czytać książki obyczajowe zmuszające do refleksji, gdyż wówczas znajduję czas, by zastanowić się nad tym, co mam i poczuć wdzięczność do losu, odrzucając w dal narzekanie i marudzenie. Historia Janka i Wiktorii daje do myślenia, jest poniekąd wstrząsająca, przejmująca, ale także pełna nadziei. Opowiedziana w ciekawy sposób, z wieloma szczegółami, choć nieidealnie, jednak trafia do serca, by zakiełkować tam nadzieją na lepszy czas i wdzięcznością za spełnione pragnienia lub wiarą w to, że te niespełnione mogą się w końcu ziścić. 

Janek to uzdolniony koszykarz, przed którym drzwi do wielkiej kariery stoją szerokim otworem. Ma kochających rodziców, piękny dom i wspaniałą kobietę. Wiktoria natomiast żyje pod dyktando swojego ojca. Pewnego wieczora para spotyka się w klubie i od razu zaczyna pomiędzy nimi iskrzyć. Niestety los rozdziela tę dwójkę na długi rok, w ciągu którego życie Janka ulega diametralnej zmianie. Czy ponowne spotkanie będzie początkiem wspaniałej miłości i czy parze uda się zaleczyć okrutne rany z przeszłości? Na drodze ku ich szczęściu stanie splot nieszczęśliwych wydarzeń. Ta historia pokazuje, że pomimo nieszczęścia można liczyć jeszcze na odczucie radości z życia. Jednocześnie wskazuję na to, iż każdy człowiek po doświadczeniu tragedii ma prawo cierpieć i potrzebuje czasu, by wyjść na prostą. Czasu i obecności bliskich mu osób. Ta wartościowa powieść jest realistyczna do bólu, więc los jej bohaterów nie jest nam obojętny.
 
Ilona Gołębiewska dba o szczegóły w swojej powieści. Z detalami opisuje otoczenie bohaterów. Niemniej jednak nie zawsze odbierałam to pozytywnie. Były momenty, gdzie bardzo krótkie zdania występowały w takiej ilości, iż odnosiłam wrażenie, że są one pozbawione emocji. Odbierałam je jako swego rodzaju wyliczankę. Za to niezwykle spodobał mi się pomysł na fabułę, kreacja bohaterów i przesłanie płynące z kart tej książki. Relacje pomiędzy bohaterami w większości także zostały interesująco przekazane. Najbardziej trafiły do mnie stosunki pomiędzy bohaterami a ich rodzicami. Tutaj możemy zauważyć pewien kontrast, z jednej strony kochający rodzice z drugiej nieidealny dom, choć na pozór nie brak w nim niczego. To uświadamia nam, że najważniejsze są uczucia, a tam gdzie ich nie ma, nie cieszą nawet ogromne pieniądze...

Ponadto książka została pięknie wydana, przyjemnie jest trzymać ją w rękach i przewracać jej kolejne strony. Dość duża czcionka nie męczy oczu, a każdy rozdział został ciekawie zatytułowany, co rozbudza nasze zainteresowanie dalszą częścią historii. 

Pragnienia to opowieść o okrutnym losie, nadziei, miłości i namiętności. Ta historia jest przejmująca, momentami także niewiarygodnie okrutna, ale odnajdujemy w niej także jasne strony życia. Podnosząc się po upadku jesteśmy silniejsi, choć tęsknota za tym, co stracone trwa do końca, to pozytywne chwile nadal mogą nas jeszcze zaskoczyć. Nigdy nie można tracić nadziei na szczęście. Jeśli lubicie piękne i wartościowe książki, sięgnijcie po tę, a z pewnością będziecie zadowoleni. 
 
"Pragnienia" i inne książki Ilony Gołębiewskiej znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.